Koza tak naprawdę jest koniem, roczną klaczką Diją. A kozą została, bo na pierwszym naszym spotkaniu, niecałą godzinę po urodzeniu, meczała jak prawdziwa koza. Potem nasze podejrzenia, że jest kozą tylko potwierdziły się, bo jest sprytna, wszędzie wlezie i wszystko zjada i psuje ;) Boogie ja uwielbia, bo jak już nikt nie chce z nim biegać, to Diję zawsze udaje się uruchomić.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą therios. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą therios. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 23 kwietnia 2017
Boogie i koza - Dija ;)
Tym razem krótkie pozdrowienia od szalonego pogromcy kóz!
Koza tak naprawdę jest koniem, roczną klaczką Diją. A kozą została, bo na pierwszym naszym spotkaniu, niecałą godzinę po urodzeniu, meczała jak prawdziwa koza. Potem nasze podejrzenia, że jest kozą tylko potwierdziły się, bo jest sprytna, wszędzie wlezie i wszystko zjada i psuje ;) Boogie ja uwielbia, bo jak już nikt nie chce z nim biegać, to Diję zawsze udaje się uruchomić.
Koza tak naprawdę jest koniem, roczną klaczką Diją. A kozą została, bo na pierwszym naszym spotkaniu, niecałą godzinę po urodzeniu, meczała jak prawdziwa koza. Potem nasze podejrzenia, że jest kozą tylko potwierdziły się, bo jest sprytna, wszędzie wlezie i wszystko zjada i psuje ;) Boogie ja uwielbia, bo jak już nikt nie chce z nim biegać, to Diję zawsze udaje się uruchomić.
czwartek, 30 czerwca 2016
Boogas trekkingowy
Wszystkich fanów Boogaska informuję,
że nasz morelowiec miewa się świetnie. Blog został nieco
zaniedbany, ale Boogas ani trochę. Może zdziczał odrobinę, bo ze
światowca stał się zwykłym wieśniakiem, ale jakoś zupełnie mu
to nie przeszkadza. Ostatnio z radością towarzyszy swoim dużym i
małym właścicielom nie tylko w przejażdżkach konnych, ale też
coraz częściej pieszym. Kilkukilometrową trasę praca – dom
„przez górę” zna już na pamięć, ostatnio zaliczył rodzinną
wyprawę do Diabelskiego Kamienia i na jagody. W lesie jagodowym się
nie popisał, bo na swojej drodze spotkał jakieś przeraźliwie
śmierdzące ścierwo i wytarzał się w nim cały. Teraz chodzi
smutny po ogrodzie, bo dostał zakaz zbliżania się do domu i do
wszystkich jego mieszkańców, a dla pudla takie odosobnienie to
prawdziwa tragedia... Na jutro zaplanowana została kąpiel i nasz
Boogie nareszcie będzie mógł nadrobić pieszczoty ;)
środa, 3 czerwca 2015
Jacob - Brego "Ze Sfory Chirona" gościł w myślenickiej szkole!
Nareszcie na własne oczy zobaczyłam,
jak genialnego synusia dochował się Boogie. Jacob przyjechał na
sesję zdjęciową rtg, w celu dopełnienia piękna zdrowiem. Zdjęcia
wyszły bardzo ładnie - chłopak ma stawy fabrycznie idealne :)
Panny - pudlice już mogą się ustawiać w kolejce na randki ;)
Korzystając z okazji przyjazdu Jacoba
do Myślenic postanowiłam namówić właścicielkę, Agnieszkę
Adamiec, na spotkanie z dzieciakami SP2 w ramach pikniku szkolnego.
Do ostatniej chwili Jacob trzymał nas w niepewności, czy dojdzie do
siebie po znieczuleniu. Udało się :) Troszkę kiwała mu się głowa
i zataczała pupa, ale dał radę. Popisywał się przed dzieciakami
karnością i zabawą. I był wdzięcznym modelem do ćwiczeń.
Wspólnie z Agnieszką zaprezentowali, a następnie ćwiczyli z
dziećmi prawidłowe zachowania w przypadku zapoznawania się z
nieznanym psem i rozpoznawania zachowań psów. Na końcu dzieci
uczyły się, jak zrobić "żółwika", czyli przybrać
bezpieczną pozycję w przypadku spotkania z agresywnym psem. Jacob
kontrolował, czy dzieci prawidłowo wykonują ćwiczenie. Mnie
oczywiście duma rozpierała, bo w naszym modelu widziałam
okiełznane geny Boogasa. Trochę żałuję, że nie przyłożyłam
się do pracy z moim pudliszonem. Teraz widzę, co straciłam. Jacob
ma nieco ponad rok, a zachowuje się jak dojrzały pies - terapeuta.
Ogniki w oczach oczywiście ma, szczególnie jak zobaczy ukochaną
piłeczkę, ale jak trzeba cierpliwie siedzieć i ładnie wyglądać,
czy popracować z dzieciakami, to grzecznie akceptuje każdą
sytuację.
Zajęcia zostały
zorganizowane w ramach programu "Bezpieczny pies - bezpieczne
dziecko". Moim zdaniem każde dziecko powinno wziąć w takich
zajęciach udział. Praktyczne, ciekawie poprowadzone, a do tego
taaaka gwiazda do pomocy ;) Więcej informacji o Polskim Centrum
Dogoterapii i prowadzonych przez nich zajęciach na stronie
www.psiaedukacja.eu
Etykiety:
Agnieszka Adamiec,
Boogie Omne Trinum Perfectum,
brego ze sfory chirona,
dogoterapeuta,
dogoterapia,
ingarden maja,
jacob,
Myślenice,
Opole,
pudel duży aprocot,
reproduktor,
stud dog,
therios,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
czwartek, 9 kwietnia 2015
Pudel wiosenny :)
Była też okazja popodziwiania szczeniąt Darry Omne Trinum Perfectum, siostrzenicy Boogasa. Maleństwa są przecudne. Już zaczęły otwierać oczka i podejmują pierwsze próby zabawowe. Zapowiedzieliśmy się na kolejną wizytę niebawem, bo dzieci nie darowałyby mi, jakby nie miały okazji poszaleć z małymi pudelsonami <3
![]() |
| fot. A. Kułyk |
środa, 8 kwietnia 2015
Kąpielowo ;)
Pudel Boogie uwielbia wodę, ale pod warunkiem, że będzie to woda pochodzenia naturalnego. Może być błotnista, lekko zatęchła, barwy od brunatnej do grafitowo-czarnej. Akceptowalna jest woda źródlana i rwąca woda górskich potoków. Rowy melioracyjne można przemierzać zarówno wzdłuż, jak i wszerz, można też punktowo. Woda spływająca po deszczu z mokrych liści i traw miło orzeźwia. Kałuże mają funkcję poidła i miłego posłania.
Woda nielubiana wydostaje się z kranu. A dodatek szamponu to już jest szczyt okrucieństwa. Nic nie dały przysmaki, którymi od szczeniaka był nasz pudliszon karmiony w trakcie kąpieli. Przysmaki oczywiście szybko pochłaniał, ale sympatią do wanny nie zapałał. Miny skatowanego, nieszczęśliwego psa miały doprowadzić do bolesnego skurczu naszych ludzkich serc. Niestety, trafił na oporne jednostki. Ani dorośli, ani dzieci nie potrafią zachować się odpowiednio i nie dość, że nie chcemy zrezygnować z zabiegów pielęgnacyjnych, to jeszcze żarty sobie z niego stroimy. Autorkami dzisiejszej kąpieli Boogasa, ze względu na chwilowe kalectwo głównego kata w rodzinie, zostały młode adeptki pudlowej pielęgnacji... Radosną twórczość Julki i Karoliny oglądnijcie na zdjęciach ;)
Woda nielubiana wydostaje się z kranu. A dodatek szamponu to już jest szczyt okrucieństwa. Nic nie dały przysmaki, którymi od szczeniaka był nasz pudliszon karmiony w trakcie kąpieli. Przysmaki oczywiście szybko pochłaniał, ale sympatią do wanny nie zapałał. Miny skatowanego, nieszczęśliwego psa miały doprowadzić do bolesnego skurczu naszych ludzkich serc. Niestety, trafił na oporne jednostki. Ani dorośli, ani dzieci nie potrafią zachować się odpowiednio i nie dość, że nie chcemy zrezygnować z zabiegów pielęgnacyjnych, to jeszcze żarty sobie z niego stroimy. Autorkami dzisiejszej kąpieli Boogasa, ze względu na chwilowe kalectwo głównego kata w rodzinie, zostały młode adeptki pudlowej pielęgnacji... Radosną twórczość Julki i Karoliny oglądnijcie na zdjęciach ;)
Etykiety:
Boogie Omne Trinum Perfectum,
champion,
dobry,
kąpiel,
koty,
kraków,
morelowy,
Myślenice,
najlepszy,
onkolog,
poodle standard,
psy,
pudel duży apricot,
stud dog,
therios,
vet,
veterinarian,
w krakowie,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
sobota, 15 listopada 2014
Urodziny Zinki, Boogaskowej mamy :)
Zina skończyła 8 lat. Wszystkiego najlepszego dla cudnej weteranki! Mimo upływającego czasu nadal jest piękna, elegancka i z tym słynnym błyskiem w oku, który urzekł mnie 6 lat temu :)
Oficjalnie Zina to Zlato Sibiri ZADIRA, pudel duży morelowy. Zwyciężczyni licznych wystaw, lista tytułów nie mieści się na stronie :) Zdrowotnie też ideał, wolna od wszystkich chorób, którymi straszą genetycy.
Dla zainteresowanych więcej oficjalnych danych TUTAJ >>>
A poniżej kilka "urodzinowych" zdjęć, autorstwa hodowczyni, Ani Kułyk.
sobota, 19 lipca 2014
Nie tylko pudle
Blog jest o pudlach, szczególnie o jednym moim najważniejszym. Ale w moim życiu była też era innej rasy, gończych polskich. Zajęły w moim życiu sporo miejsca. Prowadziłam utytułowaną hodowlę "Hulaj Dusza", jeździłam na wystawy zdobywając z moimi psami tytuły Championów, trzymałam kciuki za rejestrację rasy w FCI. Zresztą nazwa ciągle czeka na swoje 5 minut, ponieważ nadal jestem członkiem Związku Kynologicznego i zwolennikiem kontrolowanej hodowli psów. Szczeniąt w najbliższych latach nie planuję, ale kto wie, może w przyszłości wrócę do małych "Hulaj Duszek"... W Biuletynie Gończych i Ogarów, którego pomysłodawcą i realizatorem jest mój kolega z gończych ringów, sędzia kynologiczny Grzegorz Weron, ukazały się trzy "gończe" artykuły mojego autorstwa. Jeden wspominkowy, dwa zdrowotne. Oczywiście o Boogasie musiałam wspomnieć, budząc zapewnienie smak czytelników ;) Kiedyś przespacerowałam się z moją kulą futra na ring gończych, dla żartu komentując różnice między rasami. Spojrzenia gończarzy wyrażały tyle emocji, że dobrze, że nie doszło do rękoczynów ;)
Etykiety:
2014,
apricot,
biuloetyn gończych i ogarów,
gończy polski,
grzegorz,
hulaj dusza,
ingarden,
Jacek,
klinika,
maja,
ogar,
przychodnia,
pudel duży,
reproduktor,
szczenięta,
therios,
weron,
weterynaryjna,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
środa, 9 lipca 2014
Odwiedziny rodziny :)
Do Boogasa z wizytą przyjechały: mama Zinka, siostra Bruni i siostrzenica Darra. Boogie rozpływał się ze szczęścia. Trzy pudlice na jego terenie! To było coś. Do tego wyglądał szałowo po świeżym strzyżeniu (dzięki, Ania!). Puszył się jak paw i fikał pudlowe fikołki. Usilnie podejmowałyśmy z Anią próby uwiecznienia pudlowych zabaw na zdjęciach, co okazało się niebywale trudną czynnością. Pudle wprawdzie zatrzymywały się czasami, ale tylko tyłem do obiektywu. Ania nawet podjęła próbę ustawienia kolorowej czwórki w jednym rzędzie, niestety, okazało się to niemożliwością. Tyle ciekawych rzeczy było dookoła! Najpierw małe burki sąsiadów, które na widok stada biegnących futrzastych potworów rozbiegły się z wrzaskiem. Potem konie spacerujące ze stoickim spokojem koło ogrodzenia. A na końcu biegające i hałasujące dzieci, które usiłowała strofować Darra. Boogie niestrudzenie kursował między swoimi gośćmi. Trzeba było wszystkie obwąchać i ze wszystkimi się pobawić. Nie zniechęciły go nawet kłapiące zęby Zinki, której zdecydowanie nie odpowiadały zaczepki naszego świra, za to ze stoickim spokojem znosiła pomysły rocznego Mikołaja :)
Fot. Maja Ingrden, Anna Kułyk
Etykiety:
Anna Kułyk,
apricot,
Boogie,
czerwony,
Darra. Bruni,
hodowla,
Maja Ingarden,
Myślenice,
omne trinum perfectum,
poodle standard,
pudel duży,
reproduktor,
stud dog,
szczenięta,
therios,
weterynarz,
Zina
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
niedziela, 11 maja 2014
Czarownica?
Postanowiłam, że muszę zmienić trochę Boogaskową fryzurę. Zrobiłam mu dwie urocze kitki. Niestety, nie zostało to przyjęte tak, jak się spodziewałam, czyli z zachwytem... Moje dzieci jednogłośnie stwierdziły, że Boogie wygląda jak brat bliźniak czarownicy z Muminków... Czy mają rację? Oceńcie sami ;)
Etykiety:
Boogie Omne Trinum Perfectum,
czarownica,
ingarden maja,
Jacek,
muminki,
Myślenice,
poodle standard apricot,
pudel królewski,
red,
stud dog,
therios,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
piątek, 2 maja 2014
Co słychać u Boogaskowego synka?
Synuś Boogiego i Lary, Brego Ze Sfory Chirona vel Jacob, owija sobie wokół palca nową rodzinę. Właściwie owinął sobie jeszcze zanim zmienił adres zamieszkania, ale z doświadczenia wiem, że to "owijanie" to stan stały, który nigdy się nie kończy. Pudel ciągle zaskakuje i pierwsze zauroczenie dojrzewa i przechodzi w związek przyjaźni, miłości i oddania. Pudla nie można przestać kochać, nawet jak narozrabia (a czasami się im to zdarza) ;) Tyle, że jest to związek wymagający zaangażowania obu stron. Jak się od pudla tylko wymaga, nie dając nic w zamian, to pudliszon zamyka się i traci chęci do życia... To taki trochę wampir emocjonalny, gwiazdor i biegające szczęście, które żyje po to, żeby kochać swojego właściciela :)
Poniżej sprawozdanie Agnieszki, właścicielki małego Jacoba:
Poniżej sprawozdanie Agnieszki, właścicielki małego Jacoba:
"Trudno
mi opisać słowami jego psią osobowość. Powiedziałabym mądry ale chodzi o
empatię w stosunku do nas. Jest jak dobrze dobrany puzel - być może to
jest ta niesamowitość pudli. Jest cały czas blisko nas, radosny,
beztroski ale nie uciążliwy. Chodzi przy nodze, nigdy się nie oddala.
Zakładając smycz czytam w jego oczach - Czy zrobiłem
coś by mi nie ufać? Gdy położę na ziemi torbę, koc, bluzę - pilnuje,
wtedy ja mogę się oddalić. Niczego się nie boi ale jest ostrożny.
Bardzo dobrze orientuje się w przestrzeni, otoczeniu osób i rzeczy -
trudno to opisać ale to często ja martwię się czymś na zapas a on
dokładnie wie jak się zachować. Nie zaczepia ludzi ani psów za to z
sympatią i rozwagą odpowiada na zaczepki innych. I nie jest to zasługą
szkoleń, sztuczek czy wkładania przysmaków do pyska. Takiego go
odebrałam z rąk Ewy Drożdż-Winiarskiej i z dnia na dzień jest coraz cudowniejszy."
wtorek, 18 marca 2014
Miot B Ze Sfory Chirona, z wizytą u dzieci Boogasa :)))
Maluszki, dzieci Boogasa i Lary z hodowli "Ze Sfory Chirona" skończyły 4 tygodnie, więc nadszedł czas na odwiedziny "teściowej". Lara i jej pańcia rzuciły się do porządków, bo teściowa to teściowa, lepiej nie ryzykować... A do tego teściowa przyjechać miała z caaałą liczną rodziną. Dobrze, że zwierzyniec został w domu...Szczeniaki są cudne. 5 dziewczynek i jeden chłopak - rodzynek. Wszystkie aprikotki, jedna dziewczynka trochę jaśniejsza od reszty. Jaśniejsza sunia, nazwana przez moje dziewczyny "Pinki-Łinki" od różowej tasiemki zawiązanej na szyi, rozkochała w sobie całą rodzinę Ingardenów. Jest tak wesoła i taka pełna pozytywnej energii, że trudno od niej się oderwać. Jakbym miała możliwość, to bez zastanowienia wybrałabym właśnie ją :) Możliwe nawet, że pozostałe są ładniejsze i bardziej wystawowe. Nie wiem, bo zupełnie nie jestem tego w stanie ocenić. To coś, co mnie przyciągało, miała właśnie Pinki-Łinki.
Coś, przed czym nie mogłam się powstrzymać jako weterynarz, to poszukiwania jąderek u Rodzynka. Ku mojej radości były! Maleńkie jak główki od szpilek, ale oba na swoim miejscu...
Profesjonalną oceną szczeniaków zajęła się hodowczyni Boogiego, Ania Kułyk, która również przyjechała w odwiedziny. Wymacała każdego dzieciucha, powyginała i ustawiła. Miot zyskał jej aprobatę. Ufff... Oczywiście jakieś małe uwagi były, ale w ustach tak wymagającej osoby brak uwag byłby podejrzany ;)
Podsumowując: piękny miot, piękne szczeniaki. Kolejna ważna ocena czeka maluchy za 2 tygodnie, jak przyjedzie ze Związku Kynologicznego komisja odbierająca miot, same "spece" od pudli. Mam nadzieję, że ich opinia również będzie dobra...
Rodowód szczeniąt można zobaczyć TUTAJ >>>
Poniżej trochę zdjęć, nowym aparatem, więc proszę o wyrozumiałość :)
![]() |
| "Wujek" Jaszka :) |
Etykiety:
Anna Kułyk,
Boogie Omne Trinum Perfectum,
champion,
Ewa Drożdż-Winiarska,
Express Yourself Very-Merry,
Jacek,
Maja Ingarden,
poodle standard apricot,
pudel królewski,
szczenięta,
therios,
weterynarz
Lokalizacja:
Myślenice, Polska
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































